OCZYMA LACHLANA
Spojrzałem raz na Amelię, raz na Erica, nie wiedząc, co powiedzieć ani co zrobić.
Eric powoli odwrócił się do mnie i uśmiechnął się lekko. – O, witaj, Lachlanie.
Na jego czole widniało rozcięcie, a tu i ówdzie drobne siniaki. Lewa noga była nawet owinięta bandażem. Wyglądał, jakby miał wypadek.
Amelia, która siedziała tuż obok niego, wstała. – Lachlanie, co ty tu robisz?
To pytanie






