Perspektywa Erica
Głową zaprzątały mi czcze rozmyślania, aż nie usłyszałem, jak ciotka Bailey weszła do pokoju.
– Eric? – Znów położyła mi dłoń na ramieniu. – Wszystko w porządku?
Zamrugałem dwa razy. – Ach, tak. Przepraszam, zamyśliłem się.
– Nie martw się pracą. Twoja sekretarka świetnie sobie radzi, tak jak wszyscy inni – uśmiechnęła się.
Wiem o tym. Nie zatrudniam niekompetentnych ludzi. – Tak






