Wojna
Opadam na krześle, przeciągle zaciągając się blantem. Dym leniwie tańczy mi między wargami, a ja obserwuję, jak Isaac zaczyna się budzić. Z rozbitego czoła cieknie mu krew, barwiąc jego laleczkowatą twarz na szkarłatno.
Dobrze.
Powinienem zrobić mu coś gorszego. Cholera, chciałem. Ale skończyło się na tym, że go znokautowałem, wrzuciłem do bagażnika jak wór gnoju i zawiozłem pod adres, który






