Król
Silas porusza się z jękiem – cichym i szorstkim, jakby wracał zza grobu.
Szkoda. Długo nie zabawi.
Rozciągam dłoń w rękawiczce i siadam na krawędzi biurka, obserwując, jak świadomość wślizguje się za jego oczy. Na jego czole widnieje spuchnięty guz, gdzie uderzył o drewno – skóra pękła, a krew zaschła w poszarpanej linii.
"Dobrze. Już nie śpisz." Przechylam głowę, wpatrując się w niego. "Zacz






