Rachel i David wrócili do Sandalwood Hills. Zrzuciła buty na wysokim obcasie i boso ruszyła w stronę salonu.
Opadła na kanapę, czując, jak jej ciało odpręża się i wiotczeje.
Ciepłe promienie zachodzącego słońca otuliły ją, jakby pokrywały warstwą szkliwionego światła. Cała jej postawa emanowała łagodnością i wdziękiem.
Być może pięknym ludziom z natury przysługują pewne przywileje. Mimo że leniwie






