Kiedy wyszła, nagle zadzwonił telefon Davida. To był Christopher.
Ledwie odebrał, z telefonu dobiegł triumfalny głos Christophera. "Naprawdę chcesz stracić twarz, żeby udobruchać jakąś babkę?"
David go zignorował. Palcami gładził rękojeść miękkiego bata w dłoni, pytając od niechcenia: "Jaka sytuacja z rodziną Cliffordów?"
"Nic wielkiego," powiedział Christopher, zapalając papierosa. Po zaciągnięci






