Sharon
Pierwsza walka nie należała do Kaela.
Siedziałam w pierwszym rzędzie, tak jak zażądał Kael, z dłońmi zaciśniętymi na kolanach i wzrokiem wbitym w ring. Sędzia dał znak i na matę weszło dwóch zawodników. Tłum już huczał, ręce falowały, ciała pochylały się do przodu. Wszędzie dookoła dało się wyczuć ekscytację.
Frank walczył w pierwszej rundzie ze swoim przeciwnikiem. I dziś wyglądał inaczej:






