Sharon
Nie mogłam poruszyć głową, a co dopiero skinąć. Musiał to zrozumieć, bo zabrał dłoń. Biorąc nierówny wdech, skinęłam głową.
– Świetnie! – uśmiechnął się złośliwie. – Mamy już ustaloną naszą historię.
Oblizałam wyschnięte wargi i zamigałam: „Miejmy nadzieję, że szybko to się skończy”.
Znów zacisnął szczękę i posłał mi gniewne spojrzenie, po czym odwrócił głowę. Wymamrotał coś, ale nie zrozum






