Declan
Genevieve weszła do sanktuarium, a wszystko inne przestało istnieć. Wyglądała, jakby była utkana ze światła księżyca. Piękna, elegancka i moja.
Jej suknia była z prostego, białego jedwabiu, elegancka, opinająca każdą część jej ciała. Welon łagodził jej rysy, ale nie potrafił ukryć siły w jej postawie ani cichej pewności w jej krokach. W jej złote włosy wplecione były perły. Wyglądała promie






