Gładząc dłońmi materiał, by upewnić się, że nie zostawiłam żadnych zagnieceń, miotałam się między odetchnięciem z ulgą a siadaniem na podłodze i wpadaniem w panikę, kiedy poczułam coś twardego w kieszeni koszuli Luki.
Sięgnęłam do środka, poczułam chłodny metal i wyciągnęłam to.
Klucz.
Stałam tam, wpatrując się w niego, zastanawiając się, czy jestem wystarczająco odważna, czy wystarczająco głupia,






