Enzo
Wpatrywałem się w oceany bólu i upokorzenia, które zdominowały idealną twarz Sery. Jedna strona była podrapana i zakrwawiona od pnia drzewa. Podniosłem rękę, żeby jej dotknąć, nie myśląc o tym, przerażony, że ją skrzywdziłem, a potem opuściłem ją z powrotem. Jej krzyki odbijały się echem w moich uszach, nawiedzające wspomnienie przeszłości, a moja szczęka bolała tam, gdzie dobrze mnie uderzył






