Serafina
Poszłam do pracy z płonącą twarzą i sercem walącym jak oszalałe, w połowie podekscytowana, a w połowie przerażona, że Enzo tam będzie. Wstydziłam się swojego zachowania przez telefon poprzedniej nocy. Spałam snem sprawiedliwego, kiedy Enzo zadzwonił, śniąc o czymś, czego nie mogłam sobie przypomnieć, gdy tylko odebrałam telefon i usłyszałam jego głos. Brzmiał jakoś inaczej. Wciąż apodykty






