Uśmiechnęła się do niego i powoli wyszła zza krzesła. Derek nie miał pojęcia, jak długo tam siedziała, ale wydawało się, że dość długo.
– Tato…? – powiedziała i bez ostrzeżenia rzuciła się na niego, obejmując go mocno, z siłą większą niż spodziewałby się po dziecku.
Derek niezręcznie poklepał ją po plecach i również objął, niepewny, czy powinien ją podnieść, pocałować w policzek, potargać po włosa






