Steve był jednym wielkim bałaganem. Nie dało się tego inaczej ująć. Na zewnątrz prezentował swoim fanom uśmiech i każdego dnia zajmował się swoimi sprawami, jakby wszystko było idealne.
Jednak od idealności było daleko, a przez ostatnich kilka dni w głębi duszy był rozklekotanym, śliniącym się i przerażonym wrakiem człowieka.
Zazwyczaj nie wierzył w karmę, ale w ostatnich dniach gwałtownie zmien






