Od razu poczuła wyrzuty sumienia, że tak myśli, bo przecież nie miała żadnego powodu, by się tak czuć. Steve był dla niej niesamowicie miły… może trochę apodyktyczny, ale na pewno nie zasługiwał na to, by uważać go za utrapienie albo temat, który psuje nastrój.
– Tak, dzwoni do mnie codziennie. Właściwie przylatuje dziś wieczorem, co jest niespodzianką, bo początkowo mówił, że wróci za dwa tygodn






