Słowa Gwen doprowadzały Briana do szału. Od kiedy musiał zajmować się takimi błahostkami?
– Pani Torrey, sugeruję, żeby znała pani swoje miejsce. Proszę przestać brać się tak bardzo na poważnie – powiedział Brian otwarcie, bez zamiaru owijania w bawełnę.
Zaraz po tym się rozłączył.
Po drugiej stronie linii twarz Gwen posępniała jeszcze bardziej, gdy patrzyła na zakończone połączenie. Nie spodzi






