"Wyglądasz na całkiem szczęśliwą."
"Nie jestem. Mylisz się."
Ariana wpatrywała się w Wiktora uważnie. "Nigdy się nie mylę."
Bezwiednie, Wiktor odwrócił się i wyszedł z pokoju.
Hunter wszedł i powiedział: "Panno Torrey, pozwolę sobie odwieźć panią do domu."
"Dobrze."
Nie mogła się doczekać, żeby wyjść. Jeśli zostałaby dłużej, William zacząłby ją bombardować wiadomościami.
Dziś wieczorem było oczywi






