OLIVIA
Kiedy wylądowaliśmy w Londynie i wysiedliśmy z samolotu, serce mi prawie stanęło, widząc tylu mężczyzn w czerni. Spojrzeliśmy z Marcusem na siebie, zmieszani. Pomyślałam nawet, że to agenci jakiejś rządowej organizacji, czy coś w tym stylu. Tak było, dopóki nie zeszliśmy na dół i jeden, który wydawał się być liderem grupy, nie wyszedł naprzód i nie przywitał mnie.
Zignorował Marcusa, mówi






