MARCUS
Jedyną rzeczą, o której myślałem w drodze, było jak najszybsze pierdolnięcie z Londynu. To miasto już nie było moje. Nie było potrzeby wracać nawet w przyszłości, spotkania online dla firmy miały być normą, a ktokolwiek chciałby spotkania twarzą w twarz, będzie musiał przyjechać do Nowej Wsi, żeby się ze mną spotkać.
Ponieważ nie byłem chętny do przejęcia firmy, znowu założyli mi ten choler






