OLIWIA
Czułam, że coś się dzieje, chociaż mój mąż tak bardzo starał się to przede mną ukryć. Ta rozmowa telefoniczna go wystraszyła. To byli albo ci ludzie z organizacji, którą teraz prowadził, albo miało to coś wspólnego z moim tatą i ich planem, który nadal spędzał mi sen z powiek.
Wrócił z "przerwy na toaletę", obdarzając mnie uśmiechami, jakbym nie widziała, co się za nimi kryje. "Coś się stał






