OLIWIA
– Tato? – Teraz trzęsłam się ze strachu. – Luke? – Krzyczałam wciąż, kiedy usłyszałam, że połączenie zostało przerwane po tym strzale. Zadzwoniłam ponownie, ale nikt nie odbierał, a to śmiertelnie mnie przeraziło. Przecież dopiero z nim rozmawiałam, nie mógł zginąć, musi być w porządku. Może telefon mu wypadł i się zepsuł.
Próbowałam się uspokoić, siedząc tam i próbując się uspokoić. Urucho






