MARCUS
Luke i ja opuściliśmy dom wczesnym rankiem, przepełnieni lękiem i niepokojem. Nie wiedzieliśmy, jak to się wszystko potoczy, a wielu ludzi nie będzie zadowolonych z podjętej przez nas decyzji i tego, co zrobiliśmy.
– Jak myślisz, jak to przyjmą? – westchnął Luke, spoglądając przez okno. – Nie ma znaczenia, jak to przyjmą, ważne jest, że nie mogą nic zrobić, żeby to zmienić. – Odwrócił się,






