languageJęzyk

Rozdział 8

Autor: Marek Dąbrowski9 mar 2026

– Ojej! Wszystko w porządku, Rose? – Shannon była zszokowana, ale miała ochotę się roześmiać.

Widząc to, Justin pospiesznie ruszył, by podnieść Rosalind z podłogi, ale ta nie chciała się ruszyć.

– Justin, boli... Pomożesz mi wstać? – zapłakała Rosalind.

Kolana zdrętwiały jej od upadku.

Bella skrzyżowała ramiona i wpatrywała się w kobietę na podłodze.

Rosalind była tak fałszywa w obecności Justina.

– Justin, panna Brown mnie popchnęła!

Rosalind nieśmiało schowała się w ramionach Justina i spojrzała na Bellę złowrogo.

– Rose, co ty powiedziałaś? – Justin był zaskoczony.

– Jesteś pewna, że cię popchnęłam? – uśmiechnęła się Bella. Nie gniewała się. Wręcz przeciwnie, bawiła ją gra Rosalind.

– Dlaczego miałabym upaść tak nagle? – Rosalind była tak zła, że jej zwykle łagodny głos podniósł się.

– To nie jest całkowicie niemożliwe. W końcu wyglądasz tak słabo, że podmuch wiatru może cię przewrócić.

– Jak śmiesz mnie obrażać?!

Rosalind była tak zła, że jej twarz zrobiła się czerwona. – Wyraźnie poczułam, jak twoja ręka mnie popycha od tyłu. Dlaczego się nie przyznajesz?

– Panno Gold, wszędzie są kamery monitoringu, więc proszę przestać mnie oskarżać.

Nagle jasne i przejrzyste oczy Belli pociemniały. Wyglądała zastraszająco. – Mogę cię pozwać za zniesławienie, gdy tylko zdobędę dowody.

Justin zamrugał w szoku. Czuł, że Anna jest zupełnie inna niż wcześniej.

Nie była już nudną, uczciwą i pokorną żoną, która zostawała sama w pustym domu.

Rosalind była wyraźnie zastraszona przez Bellę i pospiesznie spojrzała na Shannon z prośbą o pomoc.

– Och, to wszystko nieporozumienie!

Shannon zerknęła na kamerę monitoringu nad głową i uśmiechnęła się, by załagodzić sytuację. – Rose musiała się przypadkowo poślizgnąć, bo nie stała mocno. Prawdopodobnie wpadła na Annę i pomyślała, że Anna ją popchnęła. To wszystko nieporozumienie!

– Rose, poślizgnęłaś się sama? – Justin spuścił wzrok i wpatrywał się w kobietę w swoich ramionach. Jego ton był trochę chłodny.

– Myślałam, że mnie popchnęła…

Justin zmrużył oczy.

Rosalind była zaniepokojona i po prostu obwiniła Bellę. – Gdyby nie zeszła mi z drogi, nie upadłabym! Zrobiła to celowo. Bransoletka, którą przekazała mi babcia, też jest teraz zepsuta. To rodzinna pamiątka Goldów. Nie byłaby zepsuta, gdyby nie ona. Panno Brown, wiem, że jesteś zła z powodu rozwodu, ale nie powinnaś wyładowywać swojej złości na mnie. Czy to moja wina, że się rozwiedliście?

Rosalind znów zapłakała.

Naprawdę miała niekończące się zapasy łez.

– Po pierwsze, nie jestem zła z powodu rozwodu. Wręcz przeciwnie, chciałabym ci podziękować za pomoc w ucieczce z tego piekła. Nie muszę już czekać od zmierzchu do świtu jak opuszczona żona. – Bella lekko uniosła podbródek i odparła.

„Czekać od zmierzchu do świtu?” – Justin był zdziwiony.

– Po drugie, jeśli ta bransoletka jest naprawdę rodzinną pamiątką, powinnaś mi podziękować.

Bella podeszła, podniosła połowę bransoletki i umieściła ją pod światłem. – To podróbka.

– Co?! – Rosalind i Shannon były oszołomione.

– Ta bransoletka jest wypełniona toksycznym klejem, więc długotrwałe narażenie jest szkodliwe dla zdrowia.

Bella od niechcenia wrzuciła bransoletkę do kosza na śmieci. Szmaragdowozielona bransoletka z jadeitu na jej nadgarstku była największym szyderstwem dla Rosalind.

– Panie Salvador, skoro chcesz poślubić pannę Gold, dlaczego nie kupisz jej porządnej biżuterii?

– Anno! – Justin zmarszczył brwi ze złością.

– Mam na toaletce w Tideview Manor jadeitową ropuchę, która, jak sądzę, pasuje do ciebie, Rosalind. Możesz zrobić z niej bransoletkę, jeśli chcesz. – Bella otrzepała kurz z rąk, jakby bransoletka, której dotknęła wcześniej, była skażona.

Rosalind pomyślała: „Ropucha?! Ta suka wyraźnie próbuje mnie obrazić w okrężny sposób!”

Rosalind była wściekła. Próbowała się zemścić, ale Bella już wyszła.

......

Na zewnątrz szpitala Bella nie mogła powstrzymać śmiechu, gdy pomyślała o wyrazie twarzy Rosalind.

– Anno!

Bella odwróciła się obojętnie, gdy usłyszała głęboki głos Justina.

Wiatr rozwiał kilka pasm jej czarnych włosów, dodając odrobinę nieładu do jej nieskazitelnego piękna.

Justin zmrużył oczy i podszedł do niej.

– Tak, panie Salvador?

Bella była bez wyrazu. – Jeśli pannie Gold nadal zależy na jej bransoletce, możesz jej powiedzieć, że jutro wyślę jej wóz bransoletek.

– Kiedy byliśmy na oddziale, powiedziałaś dziadkowi…

– Och, nie myśl o tym za dużo. Po prostu nie chciałam rozzłościć dziadka. – Jej oczy złagodniały, gdy wspomniała o Nigelu. – Jesteśmy kwita.

Bella wyglądała na zdezorientowaną.

– Sfałszowałaś swoją tożsamość i specjalnie wyszłaś za mnie za mąż. Nie powiem o tym dziadkowi ani nikomu innemu w rodzinie. – Wyraz twarzy Justina był ponury i niebezpieczny.

Bella szeroko otworzyła oczy w szoku.

– Ale musisz mi powiedzieć, dlaczego użyłaś fałszywej tożsamości, żeby mnie poślubić. Nie, nie powinienem o to pytać.

Justin powoli zbliżył się do niej. – Jaki był twój motyw, żeby zbliżyć się do dziadka pod fałszywą tożsamością?

Serce Belli ścisnęło się i cofnęła się o krok.

W rezultacie zapomniała, że za nią są schody. Straciła równowagę i upadła do tyłu.

W następnej sekundzie poczuła ciepłą dłoń na talii, gdy Justin ją podciągnął.

Kiedy ich oczy się spotkały, Bella zarumieniła się, a oddech Justina stał się nieregularny.

Do tej pory nadal uważała, że Justin jest przystojny. Wszystko w nim było w jej guście.

Bella przypomniała sobie, kiedy po raz pierwszy zobaczyła te jasne oczy. To było 13 lat temu, a ona miała wtedy zaledwie 11 lat. Zgubiła się w ciemnym lesie i padał ulewny deszcz.

Justin raz uratował jej życie. Bez niego Bella nie żyłaby dzisiaj.

Teraz Justin złamał jej serce i zranił ją tak mocno, że pomyślała, że to najgorsza rzecz, jakiej mogła doświadczyć.

Justin cofnął ramię i pomógł Belli stanąć prosto.

– Dzięki.

– Odpowiedz na pytanie, które właśnie zadałem. – Justin był uparty.

– Nie jestem już twoją żoną i mam prawo ci nie mówić.

Bella uśmiechnęła się chłodno i odwróciła. – Skoro powiedziałeś, że jesteśmy kwita, po co się tym przejmować? Nawet jeśli wyszłam za ciebie za mąż pod fałszywą tożsamością, nie zrobiłam nic, żeby cię skrzywdzić w ciągu ostatnich trzech lat, prawda?

Nagle Justin złapał ją za ramię i powiedział uroczyście: – Nie sfinalizowaliśmy jeszcze rozwodu, więc nadal jesteś moją żoną z nazwy. Masz obowiązek dać mi znać, kim naprawdę jesteś!

– Nie powiem ci.

Oddech Belli przyspieszył, a jej oczy zrobiły się czerwone. – Panie Salvador, czy nie uważasz, że jesteś śmieszny, wspominając o obowiązkach? Ani razu nie wypełniłeś swoich obowiązków jako mąż w ciągu ostatnich trzech lat, więc co daje ci prawo żądać ode mnie wypełniania moich jako żona?!

– Anno, nie myśl, że nic ci nie zrobię! – Justin nagle przyciągnął ją do siebie. Byli tak blisko, że ich oddechy się przeplatały.

Justin nie był kimś, kto łatwo się złościł, ale ta kobieta ostatnio nadepnęła mu na odcisk.

Z pewnością była do tego zdolna!

– W takim razie idź i zbadaj. Po co mnie pytać?

Bella z całej siły wyrwała się z jego uścisku i odeszła, nie oglądając się za siebie.

Justin wpatrywał się w pełne gracji plecy kobiety i przypomniał sobie jej ogniste czerwone usta i te ostre szpilki. Jego klatka piersiowa ścisnęła się.

Pomyślał: „Dlaczego przyjęła ten styl? Czy dostosowywała się do gustu Ashera Thompsona? Jest zła i niewierna. Naprawdę nie wiem, co dziadek w niej widzi!”

– Panie Salvador, panna Gold powiedziała, że skręciła kostkę. Chce, żebyś jej towarzyszył. – Ian podbiegł, ciężko dysząc.

Nagle rozległ się głośny ryk silnika samochodu sportowego.

– Wow! To młoda pani!

Justin był oszołomiony, gdy zobaczył swoją byłą żonę prowadzącą czarny supersamochód. Przejechała obok niego, wyglądając tak arogancko.

Prowadziła najwyższej klasy supersamochód z limitowanej edycji – Bugatti La Voiture Noire.

– OMG! Okazuje się, że młoda pani jest dyskretnym potentatem! – Oczy Iana rozszerzyły się.

Oczy Justina pociemniały i powoli zacisnął pięści.

– Jedź za nią!

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki