– Justin, wróciłeś. – Grant uśmiechnął się blado, ale jego palce zacisnęły się na nadgarstku Belli, nie mając zamiaru jej puszczać.
Jego spojrzenie było wypełnione nieomylną zaborczością.
Serce Belli nagle zgubiło rytm. Gdy spojrzała w głębokie i odległe oczy Justina, jej rzęsy zadrżały, a oczy zaszły łzami.
W tym momencie wiedziała, że bycie tak blisko Granta było niestosowne.
Ale wiedziała też,






