Zmarnował tyle czasu przez jej opór. Tyle czasu. Karandy liczył na to, że ją porwie, odurzy i przeleci do nieprzytomności. Nigdy nie przypuszczał, że będzie stawiać tak duży opór ze względu na jej obecny stan.
Obserwując Danikę, triumfującą po połknięciu pigułek, puścił jej szyję i obserwował ją z radością kota patrzącego na złapaną mysz.
Danika zaczęła szlochać. Wyrwała się z jego uścisku, żeby o






