Madeline próbowała uciec, ale nie mogła się oprzeć temu ogromnemu mężczyźnie. Wepchnął ją do samochodu.
"Kim jesteście?! Dokąd mnie zabieracie?!" krzyczała Madeline, ale nikt nie odpowiadał. Nie mogła nawet wyskoczyć z samochodu, gdyby chciała, bo ktoś przez całą drogę trzymał ją za ręce.
Po nieco ponad dziesięciu minutach samochód zatrzymał się w opuszczonym miejscu za miastem.
"Wysiadaj!" Mężczy






