languageJęzyk

Chapter 2

Autor: Agnieszka Woźniak30 cze 2025

Następnego dnia Madeline obudziła się ze snu. Zanim całkowicie odzyskała przytomność, ktoś rzucił jej pudełko pigułek antykoncepcyjnych.

„Weź to.”

Madeline podniosła głowę i zobaczyła, że Jeremy był już w pełni ubrany. Wyglądał na zimnego i eleganckiego, zupełnie inaczej niż dziki diabeł z poprzedniej nocy.

Na widok pudełka z pigułkami antykoncepcyjnymi serce Madeline zabiło mocniej. Była w ciąży i nie powinna brać tych tabletek. Mogłyby spowodować deformacje u dziecka.

„Dlaczego nie jesz? Mam ci podać?”

Gdy Jeremy zobaczył, że Madeline się nie rusza, lekko się zdenerwował.

„Madeline, mówię ci. Nawet nie myśl o tym, żeby mieć moje dziecko. Jesteś po prostu bezczelną, nic niewartą prostaczką, która gryzie rękę, która ją karmi. Nie zasługujesz na to, żeby mieć moje dziecko!”

Słowa mężczyzny uderzyły Madeline w serce. Było lato, a jednak Madeline poczuła, jak zimny powiew gwałtownie wdziera się w jej duszę. Myślała, że dziecko będzie przełomem w ich związku, ale wyglądało na to, że była zbyt naiwna. Teraz nawet nie miała odwagi powiedzieć mężczyźnie, że jest w ciąży z jego dzieckiem.

Więc pod zimnym, uważnym spojrzeniem Jeremy’ego nie miała wyboru. Wyjęła pigułkę i udała, że ją połknęła. W rzeczywistości schowała ją pod językiem.

Madeline czuła się winna. Bała się, że Jeremy odkryje jej podstęp. W tym momencie zadzwonił jego telefon.

Jeremy spojrzał na identyfikator dzwoniącego i bez wahania odebrał. Natychmiast zmarszczył brwi.

„Co? Meredith próbowała się zabić? Jadę!”

Madeline była wstrząśnięta tą wiadomością. Mer próbowała się zabić?

Zignorowała dyskomfort w swoim ciele i szybko się ogarnęła. Założyła byle jakie ubranie i pobiegła na dół.

Jeremy odpalił samochód i miał już odjeżdżać, ale nagle otworzyły się drzwi od strony pasażera.

„Zabierz swoją brudną rękę. Kto ci pozwolił siadać w moim samochodzie?”

Zimne i bezdusznie słowa mężczyzny sprawiły, że Madeline szybko cofnęła rękę. Czuła się nisko, jak brud, za każdym razem, gdy patrzyła na Jeremy’ego.

„Jeremy, martwię się o Mer. Pozwól mi pojechać z tobą.”

„Martwisz się? Czy nie powinnaś być najszczęśliwsza, gdyby Meredith umarła?”

Spojrzał na nią zimno, z pogardą w oczach. Następnie wcisnął gaz.

Twarz Madeline zbladła. Po kilku sekundach otępienia wezwała taksówkę i ruszyła za samochodem Jeremy'ego.

W Szpitalu Miejskim w centrum miasta Madeline podążała za Jeremy'm do pokoju. Tam z zatroskanym wyrazem twarzy obserwowała, jak Jeremy podchodzi do łóżka. Meredith siedziała na łóżku, blada. Miała mokre oczy i wyglądała na roztrzęsioną. Na szczęście nie była w niebezpieczeństwie. Madeline odetchnęła z ulgą.

Gdy Meredith zobaczyła Jeremy'ego, jej twarz pobladła. Z załamaniem rzuciła się w jego ramiona.

„Jeremy…”

Słodko zawołała jego imię i żaliła mu się, tuląc się do niego. W oczach Madeline Jeremy i Meredith wyglądali jak kochająca się para, a ona była tylko osobą z zewnątrz.

Madeline stłumiła smutek w sercu i ruszyła do przodu.

„Mer…”

„Madeline, niewdzięczna dziewucho! Jak śmiesz przychodzić i widzieć się z Meredith!”

Właśnie gdy Madeline miała podejść, usłyszała rozgniewany krzyk za plecami. Głos był znajomy. To była Rose Tanner, matka Meredith.

Madeline odwróciła się i otrzymała potężnego policzka. W wyniku uderzenia obraz jej zatarł się.

„Bezczelna dziwka! Zaadoptowałyśmy cię z dobroci serca. Karmiłyśmy cię, ubierałyśmy, a ty na koniec okazałaś się niewdzięczną suczą, która poderwała narzeczonego Meredith!”

Nagle Rose zaczęła opowiadać o tym, jak trzy miesiące temu spała z Jeremy'm. Nie planowała jednak tego.

Madeline chciała się wytłumaczyć, ale dostała kolejnego policzka w drugą stronę twarzy. Kącik jej ust zaczął krwawić. Zaczęły jej migać oczy i prawie upadła. Potem Jon Crawford, jej ojciec, krzyknął jej do ucha:

„Madeline, od dziś nie jesteś już Crawford. Nie mamy córki, która jest tak bezczelna, że robi wszystko, żeby osiągnąć swój cel!”

Po tych słowach Jon kopnął Madeline.

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki

Rozdział 2: Chapter 2 - Żona grzesznika pana Whitmana: Błąd małżeński | StoriesNook