languageJęzyk

Chapter 8

Autor: Agnieszka Woźniak30 cze 2025

Jaki spektakularny występ. Madeline nie potrafiła znaleźć żadnego błędu w przedstawieniu, które właśnie zakończyła.

Tylko, że Madeline nie spodziewała się, że Meredith również jest w ciąży.

Ale czy dziecko Meredith było dzieckiem Jeremy’ego?

Madeline przypomniała sobie, że trzy miesiące temu Meredith, przypadkowo wchodząc do niewłaściwego pokoju w ramach swojego planu, spała z włóczęgą. Jeśli rzeczywiście była w ciąży, ojcostwo dziecka nadal pozostawało kwestią sporną.

Mimo wszystko Madeline nie mogła zaprzeczyć, że Jeremy zawsze nocował u tej kobiety.

Na samą myśl, ból w jej sercu zaczął się rozchodzić.

Lecz ten ból nie mógł się równać z bólem, jaki odczuła, widząc, jak Jeremy z czułością i troską przytula Meredith.

Meredith zakryła twarz i rozpłakała się żałośnie.

– Jeremy, nie obwiniaj Maddie. To wszystko moja wina. Nie powinnam była się w tobie zakochać. Z drugiej strony, mam nadzieję, że porozmawiasz z Maddie, żeby nie skrzywdziła naszego dziecka…

Gdy Meredith wspomniała o dziecku, Madeline wyraźnie dostrzegła zmianę w wyrazie twarzy Jeremy’ego.

Jeremy szybko uniósł głowę, wpatrując się w nią intensywnie. Jego zimne spojrzenie utkwiło w niej, niczym nóż z lodu.

– Madeline!

Jeremy był wściekły.

Nigdy nie zwracał się do niej delikatnie. Za każdym razem, gdy ją wołał, jego głos był przesycony intensywną nienawiścią lub wściekłością.

– Zmusiła mnie – Madeline starała się powstrzymać łzy. – Jeremy, nie daj się jej zwieść. Ta kobieta nie jest taka, za jaką się podaje, ona…

– Zamknij się! – przerwał jej zimno. Głęboki głos niósł groźną aurę. – Uderzyłaś Meredith?

Madeline ugryzła suche wargi.

– Tak.

Przyznała się otwarcie i zobaczyła, jak Meredith uśmiecha się szyderczo; ta czuła się bardzo usatysfakcjonowana za plecami Jeremy’ego.

W tej chwili oczy Jeremy’ego płonęły gniewem. Wyglądały, jakby chciały spalić Madeline żywcem.

– Plask!

Uderzył Madeline w twarz. Była całkowicie oszołomiona.

W kąciku ust poczuła smak krwi. Gorzka i cierpka.

Następnie poczuła, jak łzy pieką jej oczy, spływając po policzkach, gdy powieki nie były w stanie dłużej je utrzymać.

Uderzył ją.

Przez cały ten czas nigdy się nią nie przejmował. Nawet nią gardził. Ale nigdy jej nie uderzył.

– Podejdź i przeproś Meredith! – rozkazał. Jego przystojna twarz była pokryta szronem. Jednak w jego oczach błyszczał złowieszczy blask, którego Madeline nie rozumiała.

Gdy Meredith skończyła cieszyć się swoją satysfakcją, poszła naprzód, udając udrękę. – Jeremy, wszystko w porządku. Maddie i ja jesteśmy przecież siostrami. Nie potrzebuję jej przeprosin. To moja wina. W końcu jesteście małżeństwem. Nie powinnam mieć z tobą kontaktu, ale nie mogę się powstrzymać od chęci zobaczenia ciebie…

– Meredith, przestań udawać. To wszystko część twojego planu!

Madeline powstrzymała łzy i bez wahania obnażyła Meredith.

Meredith płakała, mając na twarzy wyraz bólu. – Maddie, jak możesz mnie tak oskarżać? Dlaczego tak się stałaś?

– Tak się stałam, bo dwulicowa suka, taka jak ty, zmusiła mnie do zobaczenia prawdy!

– Madeline!

Mężczyzna obok nich był wściekły. Chwycił Madeline siedzącą na łóżku i pociągnął ją w stronę Meredith.

– Przepraszam! – zmusił ją.

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki

Rozdział 8: Chapter 8 - Żona grzesznika pana Whitmana: Błąd małżeński | StoriesNook