Jej śliczne oczy były załzawione i zaczerwienione, kipiące niepokojem.
– Jeremy, czy będziesz mnie winił?
– Jak mógłbym cię winić, głuptasie? – pocieszał ją Jeremy, ale patrząc na łzy, które zaraz miały wypłynąć z tych wielkich oczu przed nim, nie czuł, żeby mu pękało serce.
Wcześniej czułby się nieswojo, nawet gdyby Madeline zmarszczyła brwi.
Jednak teraz, gdy Madeline była na skraju płaczu, nie






