– Trafiłaś w punkt. Nauczył się tych sztuczek od znajomych.
– Ciociu Ser.
– Mamusiu Jane.
Dwaj chłopcy przybiegli do nich pędem.
– Skąd wziąłeś ten wiatraczek, Laurence? – zapytała Jane, choć z góry znała odpowiedź.
– To prezent, jeden z tych, które przywiózł mi Sonny. Nie uważasz, że ten wiatraczek jest prześliczny, mamusiu Jane? To świetna zabawa. Wiatr jest dziś bardzo silny. To wprost idealny






