– Wiem – powiedziała lekko.
Damien położył dłoń na jej biodrze, mając nadzieję, że będzie skłonna do pełnej rundy, ale ona uśmiechnęła się i pokręciła głową.
– Czemu nie? – jęknąłem jak dziecko, któremu powiedziano, że nie dostanie cukierków na śniadanie.
– Alan wierci się od kilku minut. Nie mamy czasu.
Damien uważnie posłuchał i faktycznie, usłyszał przebudzonego malucha, który nadawał przez nia






