– Alan, stary, czemu się nie ubierzesz?
Alan nie odezwał się słowem. Po prostu zsunął się powoli z krzesła, pędząc swoim samochodzikiem w powietrzu. Kiedy zniknął z oczu, Damien wściekle spojrzał na Anę. – Spłacasz moje rachunki? – wyszeptał gniewnie.
– Przecież nie masz ich aż tak dużo.
– Nie o to chodzi – warknął. – Spłacasz je?
Ana przewróciła oczami. – Nie płacę czynszu i od miesięcy nic nie r






