Sophia była jednak wściekła na Bryana. W tak ważnym dniu kazał jej czekać, jakby to wcale nie miało dla niego znaczenia.
Ukroiła tort, ignorując jego dotyk. Przez całe przyjęcie zachowywała spokój i żegnała gości uprzejmym uśmiechem.
Kiedy goście się rozeszli, poleciła Braydenowi iść spać do swojego pokoju.
Wróciła do sypialni i zaczęła zdejmować kolczyki. Siedziała na taborecie przed toaletką.






