Szpitalny pokój stał się dla Ashera duszącą przestrzenią. Każdego dnia siedział obok Amelii, obserwując, czekając, mając nadzieję. Ale ona pozostawała taka sama, cicha, nieruchoma. Ciężar tego wszystkiego go przygniatał.
Chloe to zauważyła. Widziała wyczerpanie w jego oczach, sposób, w jaki jego ciało opadało znużone. Wiedziała, że ledwo je, ledwo funkcjonuje.
– Musisz iść do domu – powiedziała mu






