Jacob stał w słońcu, lecz czuł się, jakby pochłonął go cień. Jego oczy były ciemniejsze niż noc.
– Chodźmy. – Liesel odwróciła się i ruszyła z powrotem.
Jacob, który dotąd opierał się o samochód, zerwał się i pośpiesznie zrobił kilka kroków naprzód.
Pragnął się zbliżyć, lecz wiedział, że stracił do tego prawo. Ten dojmujący, nieunikniony ból był najtrudniejszy do zniesienia.
– Liesel, możemy tu po






