Marszcząc brwi, Chelsea sięgnęła po koc, by otulić się nim szczelniej, zanim Tobey wyszedł.
Tobey cicho zachichotał. Wstając, nie mógł się powstrzymać, by nie musnąć jej policzka palcami, po czym opuścił sypialnię.
Kilka minut później wrócił.
Chelsea, wciąż zaspana i wyczerpana, poczuła, jak wtula ją w swoje silne ramiona.
Ogarnęło ją błogie uczucie bezpieczeństwa. Bez otwierania oczu, przywarła d






