Po śniadaniu Chelsea wciąż leżała w ramionach Tobeya. Skomlała, żeby zaniósł ją na kanapę i wymasował jej talię. Nie omieszkała też poskarżyć się: „Muszę iść na zdjęcia, a spójrz tylko – nie ma na mnie skrawka skóry, którego byś nie naznaczył.”
Tobey był więcej niż zadowolony ze swojego dzieła. Dla pewności uszczypnął ją jeszcze raz w talię, przez co Chelsea zawyła i zaczęła się wiercić, błagając






