Edward stał jak wryty, kiedy Ofelia pociągnęła go gwałtownie za krawat, zmuszając do odchylenia głowy. Bez słowa sprzeciwu poddał się jej ruchowi. Oczy mu błyszczały, gdy na nią patrzył, a jabłko Adama nerwowo podskakiwało.
– Daj spokój, Ofelio.
Naprawdę wierzył, że ona się tylko droczy.
Jak długo jej pragnął, jak bardzo za nią tęsknił? Odkąd przyprowadziła go do rezydencji Fordów, cały jego świat






