languageJęzyk

Rozdział 3

Autor: Aeliana Moreau 3 lis 2025

*TESSA*

Wciąż jestem w stanie panicznego przerażenia.

Dlaczego?

Dlaczego mam takiego pecha?!

Wciąż nie mogę uwierzyć, że on jest moim nowym szefem.

Myślałam o tym, co mu powiedziałam.

Ach…

Dlaczego ja to powiedziałam?

Powinnam była być milsza w słowach.

Czy on mnie zwolni za to, co powiedziałam?

Nie!

Nie mogę zostać zwolniona.

Muszę się opiekować moją mamą i siostrą.

Muszę się uspokoić i pomyśleć.

Wzięłam kilka głębokich, uspokajających oddechów.

Zerknęłam na mężczyznę siedzącego na przedzie… Przedstawił się jako Declan Hudson.

Kiedy nie spojrzał w moją stronę, spuściłam głowę i zakryłam połowę twarzy długimi włosami.

Teraz modliłam się tylko o to, żeby mnie nie zauważył.

Każda minuta i każda sekunda były dla mnie nie do zniesienia.

Byłam niezwykle szczęśliwa, gdy spotkanie w końcu dobiegło końca.

Wymknęłam się z sali konferencyjnej z myślą, że w ogóle mnie nie zauważył.

Pierwszą rzeczą, jaką zrobiłam po powrocie do biurka, było opowiedzenie Audrey o wszystkim, co się wydarzyło.

„Żartujesz, prawda?”

„Czy wyglądam, jakbym żartowała?” – zapytałam, podenerwowana.

Jej oczy rozszerzyły się z szoku. „W takim razie powinnaś się cieszyć, dziewczyno. Przespałaś się z takim seksownym facetem.”

„Daj spokój. Bardzo się martwię, że może próbować się na mnie zemścić i prawdopodobnie mnie zwolnić. Wciąż muszę się opiekować mamą i siostrą. Nie mogę sobie pozwolić na bezrobocie w tej chwili.”

O Boże.

Nie powinnam była iść do baru na drinka.

Chciałabym móc cofnąć czas.

Powinnam była być bardziej ostrożna.

Nie powinnam była mieć romansu na jedną noc.

Nie powinnam była dać mu 200 dolarów.

I nie powinnam była go obrazić.

Dlaczego jestem w tak frustrującej sytuacji?!

Audrey poklepała mnie po ramieniu. „Nie martw się za bardzo. Może w ogóle cię nie zauważył.”

Nagle rozległ się głos kierownika:

„Tesso, pan Hudson chce cię teraz w swoim biurze!”

O nie.

Jestem martwa!

*********

Z drżącą ręką zapukałam do drzwi jego biura.

„Proszę” – oznajmił jego głęboki baryton.

Niechętnie weszłam.

Byłam strasznie zdenerwowana.

Nie mogę uwierzyć, że mężczyzna, który rano był w szlafroku, okazał się moim szefem.

Życie naprawdę jest pełne niespodzianek.

Szkoda… Nie podobała mi się ta niespodzianka… W ogóle mi się nie podobała.

Stałam tam cicho, podczas gdy on nadal przeglądał jakieś dokumenty, nie zauważając mojej obecności.

Wypuszczając oddech, o którym nie wiedziałam, że wstrzymuję, zaczęłam: „Panie Hudson, wzywał mnie pan?”

Podniósł głowę i obdarzyłam go pogodnym uśmiechem.

Może mógłby zobaczyć mnie inaczej… jako miłą osobę, którą jestem.

Wpatrywał się we mnie od stóp do głów.

Jego oczy były ciemne i zimne.

Czułam się bardzo niekomfortowo i starałam się jak mogłam, żeby nie trząść się jak liść.

Oparł się na swoim obrotowym krześle i powiedział obojętnie: „Myślałem, że ludzie, którzy dla mnie pracują, są odpowiedzialni. Nie spodziewałem się ciebie tutaj zobaczyć.”

Poczułam się spoliczkowana.

Tak… Popełniłam błąd zeszłej nocy, ale to nie daje mu prawa myśleć, że jestem nieodpowiedzialna.

Jeśli jest coś, czego nienawidzę… to bycie lekceważonym.

Zanim zdążyłam pomyśleć, odpowiedziałam: „Cóż, nie jest profesjonalne rozmawiać o naszym życiu prywatnym w pracy, proszę pana, ale skoro już o tym mowa… naprawdę nie powinien pan tu odgrywać sędziego.”

Wyraz twarzy Declana stwardniał.

Cholera.

Wydawało się, że jeszcze bardziej go rozwścieczyłam.

Na pewno zostanę zwolniona!

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki