Seraphina
Chwyciłam kluczyki i pobiegłam do motocykla, a silnik z rykiem obudził się do życia pode mną. Wiatr smagał mnie po twarzy, gdy lawirowałam w ruchu ulicznym, łamiąc każde ograniczenie prędkości między rezydencją Sterlingów a terytorium Vance'ów.
Moje serce uderzało o żebra, nie z wysiłku, ale z pierwotnej wściekłości narastającej we mnie. Jak śmieli? Po naszej umowie? Czułam, jak mój wilk






