Alexander
Patrzyłem, jak płonące pochodnie ulicznego performera kreślą łuki na nocnym niebie, a każdy obrót był idealnie zsynchronizowany z pulsującą muzyką elektroniczną. Tłum wokół niego gęstniał, dłonie z telefonami wzniesione były w górę, by uwiecznić spektakl.
– Bardzo imponujące, prawda? – usłyszałem obok siebie głos z silnym arabskim akcentem.
Zerknąłem w bok. Starszy mężczyzna o spracowany






