Z perspektywy Kas
Setki fleszy rozbłyskują, gdy zajmujemy nasze miejsca na małych krzyżykach na czerwonym dywanie przed ścianą fotografów. Ignorujemy wykrzykiwane w naszą stronę pytania, gdy Bronx wsuwa dłoń wcięcie mojej talii i lekko ją ściska. Spoglądam na niego z szerokim uśmiechem, co sprawia, że flesze błyskają jeszcze szybciej. Mój uśmiech staje się jeszcze szerszy, gdy puszcza do mnie oko






