– Kas? Co się dzieje? Mów do mnie, kochanie – nalegam, gdy jej oczy migoczą od czerni, przez fiolet, z powrotem do czerni.
Patrzy prosto na mnie, a jej oczy znów się zmieniają. Obdarza mnie wściekłym charkotem. Jej kły i pazury wysuwają się, a charkot przechodzi w głęboki warkot. Opada na czworaki z wyrazem bólu na twarzy.
– Lex? Lex, tu Bronx. Co się dzieje z Kas? – podnoszę ręce, niechętnie zb






