Chłodne poranne powietrze w połączeniu z rosą zwilżającą mój policzek wyrywają mnie ze snu. Przyciągam Kas bliżej klatki piersiowej, żeby nie złapała przeziębienia. Mruczy trochę z niezadowoleniem przez to, że została ruszona, ale się nie budzi. Mój mały śpioszek. Nienawidzi wczesnego wstawania. Uśmiecham się, biorąc głęboki oddech z nosem wtulonym w jej włosy. Jej zapach świeżego deszczu i bzu mi






