„Miałaś sen o Zeusie?” Bronx patrzy na mnie podejrzliwie, nie do końca pewien, co mówię.
„Nie, Bronx” – wyciągam dłoń z gigantycznym orzechem włoskim jeszcze dalej, jakby to był dowód – „jadłam z Zeusem lunch. Spotkałam też Dionizosa. Nazwał mnie potworem. Wzięłam orzech, żeby w niego rzucić, ale sobie poszedł”.
„Kas, od kiedy stałaś się częścią naszej watahy, mierzyliśmy się z niezłym szaleństwem






