Z perspektywy Rykera
Cisza między nami przedłużała się, ciężka i duszna, jakby sam pokój pochłonął nasze głosy. Cyprian siedział naprzeciwko mnie na kanapie, z łokciami opartymi o kolana, dłońmi splecionymi tak mocno, że jego knykcie zbladły.
Oparłem się, ale nie przyniosło mi to pocieszenia. Tylko ten pusty ból w klatce piersiowej, który nie chciał odpuścić.
Echa wszystkiego, co się wydarzyło, w






