Perspektywa Cassidy
Nasze poranne i wieczorne spacery stały się częścią codziennej rutyny. Coś, o co nigdy nie prosiłam, ale w co jakoś się wślizgnęłam. I choć nienawidziłam się do tego przyznać, część mnie zaczęła na nie czekać.
Podczas jednego z takich spacerów opuściliśmy teren Królewskiej Twierdzy i znów weszliśmy do ogrodów. Kellan zwolnił kroku, omiótł mnie wzrokiem, a potem zawiesił go na ś






