Punkt widzenia Cassidy
Zostałam przy Kellanie, delikatnie przyciskając wilgotną szmatkę do rozcięcia na jego kości policzkowej. Jego skóra była rozpalona, wilgotna pod moimi palcami.
Strażnicy wywlekli go z lochu kilka godzin temu, na wpół przytomnego; jego kroki chwiały się przy każdym szarpnięciu łańcucha, aż w końcu rzucili go na łóżko.
Morgany nie było w pobliżu. Kaidan i jego bracia trzymali






