Punkt widzenia Kaidana
Skłamałbym, mówiąc, że jej milczenie nie działało mi na nerwy.
Od kilku dni ledwo na nas patrzyła, a co dopiero z nami rozmawiała. Przechodziła korytarzami niczym duch, jakby nas tam w ogóle nie było. Żadnych wspólnych posiłków. Żadnych delikatnych uśmiechów. Nic. Tylko pusta przestrzeń tam, gdzie kiedyś była ona.
Ryker pękł pierwszy. — To nie jest dobre — mruknął pewnej noc






