Punkt widzenia Cassidy
Wpatrywałam się w Kaidana, pewna, że musiałam go źle usłyszeć.
— Pojmany? — powtórzyłam szeptem.
Słowa te brzmiały obco na moim języku, ściągając mnie w dół, gdy tylko je wypowiedziałam.
Kaidan jednak nie wahal się ani sekundy. Nie uciekł wzrokiem, nie wiercił się nerwowo jak ktoś, kto ma wątpliwości. Jego spojrzenie pozostało utkwione w moim, a potem powoli skinął głową.
—






